Strony
Kategorie
Archiwa
Najnowsze komentarze
Polecane

Mamy wrażenie, że nienawiść i walki między ludźmi są obecnie mniej gwałtowne niż w dawnych latach. W Europie, po olbrzymiej fali walk i nienawiści na tle narodowościowym, spowodowanych przez Hitlera, nastąpiło duże uspokojenie na tym polu. W Europie Zachodniej dąży się nawet do zniesienia granic, stworzenia jednej wielkiej wspólnoty.

Również w Europie, zwłaszcza Zachodniej, zginęły w dużej mierze walka i nienawiść klasowa. Ogólny dobrobyt sprawił, że nawet partie komunistyczne nie wiedzą, co począć z teorią walki i nienawiści klasowej. We Wschodniej zaś Europie, w byłych krajach komunistycznych, też przestano mówić o walce klasowej, jako motorze postępu, ponieważ forsowany siłą ustrój bez własności prywatnej i klas doprowadził do nędzy. Kościół ze swą nauką o miłości, wybaczaniu i współpracy odegrał dużą rolę w łagodzeniu tych walk. W Polsce kardynał Stefan Wyszyński na każdym kroku powtarzał swym rodakom: „Wychodźcie do swych bliźnich nie z zaciśniętą pięścią, ale z otwartą dłonią gotową do pomocy”. Nędza, brak demokracji i sprawiedliwości nie pozwalają, niestety, w krajach Trzeciego Świata na wygaśnięcie walk i nienawiści między biednymi a bogatymi.

Na polu religijnym dawne walki i konkurencja powoli ustępują miejsca ekumenizmowi. Wojny między chrześcijanami o prawdy religijne są już tylko odległym wspomnieniem. Wciąż jednak obserwujemy brak tolerancji i głoszenie „świętej wojny” w niektórych krajach muzułmańskich. Mamy nadzieję, że chrześcijański duch tolerancji i wybaczania będzie miał pewien wpływ na wyznawców Mahometa. Przykład tego wybaczania i miłości dał Jan Paweł II ra-niony przez muzułmańskiego zamachowca Ali Agcę. Papież ciężko ranny, leżąc w szpitalu, powiedział w parę dni po zamachu: „Bratu, który godził na moje życie, wybaczam z całego serca”. W kilka lat później idzie do więzienia, aby w rozmowie w cztery oczy potwierdzić swą życzliwość i wybaczenie.

Podziwiamy naukę Chrystusa o miłości nieprzyjaciół. Chętnie słuchamy w kościele świadectw o wybaczaniu im. Potem wracamy do domów i tam jest o wiele trudniej zastosować tę naukę w życiu. Jakże często żyje w nas, i to długo, niechęć mrukliwa i złośliwa, nawet nie do wrogów rzeczywistych, ale do tych, którzy sprawili nam drobną przykrość czy urazili szorstkim słowem. Na punkcie wybaczania i zapominania uraz jesteśmy bardzo słabi. Dlatego, przyjmując do serc Chrystusa w Eucharystii, będziemy Go prosić: Panie, któryś dał trudne przykazanie miłości nieprzyjaciół i codziennego wybaczania uraz, wspomagaj nas, gdy przyjdzie nam stosować je w praktyce.

Comments are closed.